niedziela, 22 stycznia 2012
Bezy.. i gołąb
.. dawno miałam ochotę je zrobić, ale tyle się naczytałam o tym jakie są trudne i "niewdzięczne" że w końcu ciągle je odkładałam na "innym razem". A teraz, kiedy to wkrótce przyjdzie mi się pożegnać z piekarnikiem, staram się wykorzystać go na maksa! No i na bezy przyszedł czas! Ubiłam białka.. elegancko na blasze piankowe ciapciaki umieściłam (a bo szprycy odpowiedniej nie mam) i siup - do pieca :) Oczywiście, fotorelacja:
Jakie wyszły? Niestety nie tak śnieżnobiałe jak te z naszych cukierni.. Jednak w smaku - chrupiące, rozpływające się, słodziutkie. Z delikatną skorupką. Pyszne :) I wcale nie są takie "niewdzięczne", a już na pewno nie trudne! Ubić białko potrafi każde z nas!! Potem tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość bo bezy suszą się w piekarniku naprawdę długo.. ale myślę, że są warte czekania! :) Ech, a u nas wciąż "wyprowadzkowo". Dziękuję Wam za życzenia powodzenia :) Z pakowaniem to już zdecydowana końcówka. Mieszkamy jeszcze do końca miesiąca.. Na szczęście bałagan związany z pakowaniem i porządkowaniem całego naszego dorobku opanowaliśmy :) Teraz pozostaje nam tylko zawieźć Trusię do tymczasowych opiekunów (na szczęście to bliska rodzina więc się nie martwimy za bardzo).. no i oficjalnie już będzie można otworzyć nowy rozdział.. Trochę się denerwuję, mam nadzieję że wykonujemy właściwy ruch i że jakoś nam się poukłada.. Po Trusię wracamy jak szybko się da - każda nasza rozłąka nas boli.. :( Jak tylko ogarniemy się w nowym miejscu, zorganizujemy.. natychmiast chcemy ją zabrać z powrotem do siebie!! Chociaż niektórzy uważają, że wywożenie królika za granicę to nie jest dobry pomysł.. Ja jednak nie wyobrażam sobie żeby Trusi nie było z nami.. nie wiadomo ile jej zostało jeszcze dni, miesięcy, lat.. nie wyobrażam sobie żeby miało nas przy niej nie być! I koniec kropka :P :) Ale to takie moje małe, osobiste uzewnętrznienie.. Biegam teraz z aparatem i staram się uwiecznić etapy tego całego pakowania i opróżniania.. Fotografuję wszystko. Pudła, ściany, meble.. widok z okna.. wszystko! Spędziliśmy w tym mieszkaniu prawie 5 lat.. mnóstwo wspomnień, małych i większych chwil radosnych i czasem smutnych.. jak to w życiu. Trochę żal odchodzić.. Zdjęcia pozwolą mi czasem w przyszłości wrócić do tego miejsca.. :) Wczoraj zawitał do nas gołąb.. pewnie jeden z tych, które latem się wykluły na balkonie obok :P Przylatują teraz czasem i siadają nam na barierce.. do niedawna przeganialiśmy bo przecież sprzątania po gołębiach co nie miara! .. ale ostatnio im odpuszczamy ;) Skoro chcą się pożegnać.. :) No i mamy takiego właśnie jednego - ulubionego. Nie wiem jak to się stało, że od wakacji nie nadaliśmy mu jeszcze imienia, hehe :P W ogóle się nas nie boi.. możemy podejść do niego naprawdę blisko a on wciąż siedzi.. nie płoszy się i nie ucieka. Chyba chcę wierzyć, że on naprawdę chce się pożegnać.. ;)
Wiem co myślicie - gołąb jak gołąb.. i pewnie macie rację ;) Nie jest ani wyjątkowo urodziwy (o ile w ogóle można mówić o urodzie w kontekście gołębi :P) ani jakoś szczególnie nadzwyczajny.. ot, zwykły taki szary ptaszor zostawiający wizytówki w postaci wiadomo czego ;) Ale jestem pewna, że za jakiś czas na wspomnienie o nim będę się pod nosem uśmiechała :) Tak jak teraz uśmiecham się na wspomnienie kota, który odwiedzał nasz balkon w naszym poprzednim mieszkaniu :P Nawet gdzieś go mam na zdjęciu.. wtedy jeszcze telefonem go uwieczniałam :) Ha.. i właśnie sobie uświadomiłam, że my właściwie zawsze mieliśmy balkonowych gości! .. Może jednak dobrzy z nas ludzie są, skoro zwierzęta tak do nas lgną..? ;) Hihi, a to znowu taka moja osobista dygresja ;P No a robótkowo niestety nadal nic się u mnie nie dzieje.. Zakładka, którą zaczęłam na początku miesiąca (roku) leży sobie niedokończona w pudełku i czeka.. Ale chyba trochę poczeka, bo tak naprawdę straciłam całe uczucie do niej. Nie wiem.. odpłynęło. Jestem pewna, że wróci.. ale nie wiem czy prędko :P Czuję, że pospieszyłam się z wyborem tego haftu.. choć jest mały to wcale nie znaczy że jest łatwy i szybciutki. Jest mnóstwo pół krzyżyków, ćwierć krzyżyków i niezliczona ilość morderczych backstitch'y które skutecznie mnie odstraszyły. Do tego kolory, które dobrałam wcale mi się nie podobają.. No cóż, może to po prostu nie jest dobry moment na haftowanki..? Chociaż oczywiście moje wszystkie mulinki i kanwy i wszelkie niezbędne akcesoria mam wciąż pod ręką! A także całą głowę pomysłów i kilka wydrukowanych wzorów :P Kiedy natomiast będę miała chwilę na to by złapać za igłę..? Tego to nawet najstarsi górale chyba nie wiedzą... ;)
sobota, 07 stycznia 2012
Wpis :P
Haftowankowo leżę. No ładnie mi się ten rok zaczął, nie ma co! :P Złapałam za igłę kilka dni temu co prawda i nawet postawiłam kilka krzyżyków.. ale szybko robótkę odłożyłam.. i pewnie nieprędko znów ją złapię :( A to za sprawą wielkich zmian połączonych z wielkimi decyzjami.. Na początek - wyprowadzka. Tak tak, rezygnujemy z mieszkania, pakujemy się i kończymy pewien etap w życiu. Czas na zmiany i kroki naprzód! W związku z tym od kilku dni toniemy zagraceni w pudłach, worach i gratach wszelakich ;) Robimy porządki, segregację na rzeczy zbędne i niezbędne.. a także (przede wszystkim) - totalną minimalizację! :) Czyli wszystko to, czego nie używamy, nie nosimy i o czym dawno zapomnieliśmy że mamy - wynocha! Koniec chomikowania :) Ciekawe tylko jak długo w takim postanowieniu wytrwamy hihi ;) Póki co, idzie nam całkiem nieźle.. i oby tak dalej ;) Mimo powyższego jednak, nie zamierzam zaprzestać pojawiania się tu, uspokajam :) Jednak zmaleć może częstotliwość.. zobaczymy! :)
A docelowo ma być uroczą zakładką do książki ;P I pewnie będzie! .. tylko nie wiadomo kiedy heh.. Tymczasem, w związku z tymi wspomnianymi porządkami, wygrzebałam z piwnicy ogromny wór z włóczkami... (na zdjęciach tylko część zawartości tego wora)
... prawdziwy skarb dla kogoś kto robi na drutach albo na szydełku! :) Przeróżne kolorowe nitki, niteczki i kłębuszki.. i co z tym zrobić? Oddać komuś, kto zrobi z nich użytek oczywiście! :D No i dziś właśnie oddałam :) Spotkałam się z Karoliną, która to chętnie włóczki przygarnęła i obiecała przetworzyć wraz z dzieciakami w przedszkolu :D No i bomba! Jestem pewna, że powstaną piękne brochy albo równie fajne szydełkowe stwory :D Ja przy okazji zostałam obdarowana przepiękną broszką (ach, uwielbiam takie rzeczy!!) i czekoladą, na którą Luby od południa zerka podejrzanym wzrokiem ;)
Ech, niestety ponieważ u mnie w domu chwilowy sajgon i pobojowisko, nie mogłam zaprosić Karoliny do siebie na kawę czy herbatę.. :( Biedna nie przedarłaby się przez szereg kartonów stojących w przedpokoju hihi :P Posiedziałyśmy zatem w jej Pluszowozie (tak tak, Pluszowozie hihi) i pogadałyśmy.. Wreszcie też mogłam zobaczyć to cudo na żywo (bo do tej pory to tylko na zdjęciach..). I mówię Wam - czapki z głów przed tą szaloną kobietą! Wydziergała sobie takie siedzenia.. ale TAKIE siedzenia, że aż miło :) Od razu widać, że to auto rękodzielniczki :D Zresztą, co ja będę gadać - pokażę Wam zdjęcia :P Zapożyczyłam je z blogu Karoliny.. i mam nadzieję, że nie będzie mi miała tego za złe heh :P Tadaam.. a oto i on - Pluszowóz:
niedziela, 01 stycznia 2012
Robótkowe podsumowanie roku 2011
Bez szczegółowych bilansów i bez zbędnego gadania - oto co wyszło spod moich rąk w roku 2011 :)
Choinka.. i inne :)
Na punkcie choinki mam prawdziwego bzika. Bombki i zawieszki na moje drzewko dobieram bardzo starannie.. zbieram je właściwie od niedawna więc moja kolekcja nie jest może jakoś szalenie bogata ale z każdym rokiem robi się coraz piękniejsza :) Póki co moja choinka nie jest też imponująco wielka bo tylko metrowa.. Marzy mi się taka olbrzymia i kolorowa.. z szydełkowymi śnieżynkami i aniołkami.. ze szklanymi i drewnianymi bombkami.. I taka żeby ubierać ją było trzeba stojąc na drabinie hehe :P Powoli, powoli marzenie to będę realizować a tymczasem.. Najpierw szydełkowe cuda od Ilonki..
No i dalej cała reszta.. :)
Te śmieszne krasnalkowe dyndasy kupiłam w Danii w samym środku lata hihi :P W sklepie naprzeciwko domu H.Ch.Andersena znalazłam komplet 6 takich zabawnych skrzatów i nie mogłam się oprzeć :) I pewnie z założenia wcale nie są choinkowe.. jednak u mnie są one zdecydowanie śwąteczne! :D A tu już choinka u mojej babci i mamy .. duuża i piękna - warta pokazania :)
No i obiecane wczoraj kapcie od babci! Kolorowe i mięciutkie.. wspaniałe!! I ponadczasowe - ja biegam w takich odkąd pamiętam, są najlepsze! :) Babcia obdarowała takimi kapciami całą rodzinę! :) A ja i Luby to już chyba nigdy kapci kupować nie będziemy musieli!! :D
A te malusie to nie wiem dla kogo, hihi :P Ale wzięłam! Kiedyś może się przydadzą :P :) I jeszcze wstążki świąteczne - od siostry mojej kochanej we szwagrem ;) Świetne! Każda po 7 metrów!! Zapas na wiele kolejnych Gwiazdek :)
No i jak już się tak chwalę to pokażę Wam jeszcze moje okienne ozdoby zimowe. Kleić mi się nie chciały to potraktowałam je białkiem :P I wiszą pięknie.. ładne świąteczne, bałwankowe.. tylko za oknami tak jakoś mało zimowo... ech, szkoda :/
Hip hip Fajerwerkiiiii ;)
Uwaga: wpis skropiony kilkoma solidnymi lampkami szampana, hihi ;D Każdy kto próbował wie, że zrobić dobre zdjęcie fajerwerkom nie jest łatwe :P Sterczałam w oknie tuż po północy i próbowałam sprostać wyzwaniu.. :) W dwóch swetrach i opatulona szalikiem pstrykałam ile wlezie! Biegałam od okna do balkonu, tam i z powrotem :) Napstrykałam z 50 fotek.. większość z zerową widocznością ;P Kilka całkowicie czarnych i kilka całkiem rozmazanych.. ale i tak jestem zadowolona bo spośród wszystkich wybrałam i perełki, które dumnie pragnę Wam zaprezentować właśnie teraz :D
Jutro prezentacja choinek. Mojej, bo jeszcze nie pokazywałam.. i moich bliskich - bo piękne są nad wyraz :)
sobota, 31 grudnia 2011
Prezenty, upominki, niespodzianki..
Święta spędziłam z najbliższymi.. ukochaną babcią, z mamą, z rodzeństwem, kuzynami.. no i z Lubym oczywiście! - sami kochani ludzie! :) Było rodzinnie, pysznie, magicznie.. choć chwilami smutno, bo to pierwsze święta bez Dziadziusia..
A starsi zadbali aby w tle zawsze słychać było cicho płynącą kolędę.. Było czytanie Biblii, łamanie się opłatkiem i życzenia.. były łzy szczęścia i łzy wzruszenia.. i był też śmiech i żarty.. Słowem - to były udane, piękne święta. Oczywiście były też podarki :) Ja dostałam 3 nowe, piękne kubki do herbaty.. dostałam zapas ulubionej herbaty, dostałam słodkości i wspaniały zestaw kolorowych wstążek - ale nie zrobiłam zdjęć :P Dostałam masę prezentów i trudno mi o wszystkich tu napisać, tyle ich było :) .. Najbliższe mi to jednak ciepłe kapcie robione na drutach przez moją babcię (obiecuję je pokazać niedługo) :) Na początek kartką obdarowała mnie moja Kasia. Jej kartki są zawsze perfekcyjne i piękne :) I zawsze mnie zachwycają!! Od Magdy mojej z Krakowa, z którą to znamy się połowę życia dostałam prześmieszne majtkowe kosmetyczki..
.. śliczne kolczyki w ukochanej mojej zieleni..
i piękną, pełną serca, własnoręcznie zrobioną kartkę świąteczną..
.. a na to wszystko uroczy, koralikowy woreczek na drobiazgi..
Kolejna przesyłka, która czekała na mnie po powrocie to wielka, wspaniała niespodzianka od Anek73 z Przystanku Kłodzko. Ania wysłała mi masę przepięknych papierów, filcowe aniołki i reniferki, śliczną zakładkę do książki i kartkę z pięknymi życzeniami.. Ogromna była moja radość kiedy ujrzałam zawartość koperty!!
Wielką radość sprawiła mi również Jola z Pracowni Artystycznej "Moja Motylarnia", która to uszyła specjalnie dla mnie przepiękną torbę na zakupy!!! Z rączkami w warkocze, z kieszonkami wewnątrz.. marzenie!!
Razem z torbą w kopercie była urocza zawieszka i śliczne kolczyki.. Jola wiedziała co lubię najbardziej!! :)
Ostatnia, i równie cudowna niespodzianka jaka czekała na mnie po powrocie to prezent od Ilonki. Ilonka tworzy wspaniałe szydełkowe aniołki, którymi zachwycałam się głośno i wyraźnie :) Od teraz jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch pięknych aniołków i zachwycającej śnieżynki.. :)
Aniołki znalazły swoje miejsca na naszej choince i dumnie na niej wiszą.. :) Koniecznie Wam jutro pokażę jak bardzo dumnie! :) A tymczasem wszystkim Wam Dziewczyny dziękuję za piękne życzenia świąteczne, za odwiedziny i za te cudne upominki!! Jesteście wspaniałe!! Sylwestrowo..
Wieczór sylwestrowy a ja w kapciach (miękkich, oczywiście!), przy choince.. z kieliszkiem likieru jajecznego w dłoni.. i tak mi najlepiej! Siedzimy sobie z Lubym przytuleni, nasłuchujemy fajerwerków za oknem (może uda mi się zrobić kilka zdjęć w tym roku) i w swoim towarzystwie, wspólnie, podsumowujemy mijający rok..
Na podsumowanie robótkowe przyjdzie czas jutro.. tymczasem Wam Wszystkim Kochani, bez wyjątku pragnę życzyć aby ten nadchodzący Nowy Rok 2012 obfity był w szczęście, zdrowie i wszelką pomyślność. Aby bogaty był w uśmiech, miłość i powodzenie.. niech się nam wszystkim darzy!! :)
piątek, 23 grudnia 2011
Życzenia świąteczne
Drodzy,
Życzę Wam wspaniałych świąt Bożego Narodzenia
Kochani, wyjeżdżam! :) Jedziemy z Lubym w moje rodzinne strony, hurra!! :D Data powrotu nie jest do końca znana.. Ostatnio tu zamilkłam.. To dlatego, że robótkowo zaprzestałam wszelkich działań (no może za wyjątkiem pakowania prezentów). Choinka u mnie już stoi.. szkoda tylko, że nie zdążyłam zrobić żadnych zdjęć żeby ją Wam pokazać.. :/ Obiecuję to nadrobić po powrocie :) A teraz przepraszam ale spieszę się na pociąg, do miłego!! :* :D
niedziela, 18 grudnia 2011
Konkurs bożonarodzeniowy
W imieniu organizatorki zapraszam wszystkich do udziału w u KONKURSIE BOŻONARODZENIOWYM u Agnieszki!
Nagroda główna to bon za zakupy w Hobby Centrum - jest zatem o co walczyć! :) Ja zgłaszam jedną ze swoich zawieszek :)
Głosować na nią (hihi) i na inne konkursowe prace będzie można już wkrótce na blogu Agnieszki
wtorek, 13 grudnia 2011
Zmodyfikowane lekko zawieszki :P
Tak to prawda, ogarnęło mnie totalne zawieszkowe szaleństwo.. Zrobiłam ich już prawie 40 a w planach mam jeszcze około 10.. przyznajcie, że to dość imponujące ilości :) Jestem z siebie dumna bo udało mi się jeszcze nimi nie znudzić do końca :P Być może to też dlatego, że ostatnio starałam się je lekko zmodyfikować.. Wszystkie dotychczasowe zawieszki jakie pokazywałam były wyłącznie okrągłe. Prawie wszystkie też były wyszywane na kanwie.. Teraz natomiast podniosłam sobie poprzeczkę ciut wyżej i po pierwsze wyszywać zaczęłam na lnie :) A po drugie zawieszki już nie są tylko okrągłe ale również w kształcie gwiazdki i serca.. :)
Tutaj same serduszka..
Same gwiazdki.. :)
Dalej to już kolorowe bałwanki.. :)
Sympatyczne choinki..
I Rudolfy - prawdziwe słodziaki :)
No i trochę szczegółów, oczywiście.. :P
Przy okazji, popełniłam też inną zawieszkę.. ale ze znanym dobrze reniferem :) Ładnie się w tym słońcu mieni, hihi ;)
No i to tyle na razie :) Przygotowane mam jeszcze dwa obrazki do zszycia..
i kolejnych kilka do wyszycia (jeszcze naprawdę tylko kilka!) ale przede wszystkim muszę zaopatrzyć się w filc bo moje zapasy właśnie się skończyły hihi :) Teraz biegnę do kuchni bo dziś u nas placki ziemniaczane z brokułami i szynką, pycha! :D
.. coś się paliło (garaże chyba) i te wszystkie wozy strażackie takiego hałasu narobiły, że właściwie nie dało się spać.. złapałam więc za aparat i cyknęłam zdjęcie :) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Hafciki
Inne..
Kulinarnie
Scrapki
Anna Nowak | Utwórz swoją wizytówkę
MOŻĘ LOS SIĘ UŚMIECHNIE DO KAPCI:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||