poniedziałek, 07 września 2015
Co u Trusi.. ?

Pamiętacie że mam królika? No to już nieaktualne :P Bo teraz mam dwa króliki i ... i kota!! Chociaż co do kota to wcale nie jestem pewna.. Ale po kolei! ;)
Trusię znacie.. wiele razy ją tutaj pokazywałam. Jest z nami już 6 lat staruszka.. Sama nie wiem kiedy ten czas zleciał, przecież dopiero co była taka malutka, taka ruchliwa i psotna! A teraz.. teraz jest majestatyczna, opanowana.. prawdziwa dama ;) Owszem, jest żywotna ale to jednak już nie to samo co kiedyś.. kiedyś biegała jak szalona, podskakiwała w miejscu, trudno było nadążyć za nią wzrokiem a teraz cóż.. woli spokojne przechadzki:) Chwilę drepcze a niedługo potem znajduje sobie jakiś przytulny kawałek trawki pod żywopłotem, siada tam lub kładzie się i odpoczywa.. Tak w każdym razie było do maja.. :)

Bo otóż w maju tego roku nadarzyła się okazja aby Trusi zapewnić towarzystwo. Ktoś miał królika a nie chciał mieć.. - tak w skrócie. Trochę się nad tym zastanawialiśmy.. w każdym razie ja byłam pełna obaw. Naczytałam się że trudno jest jednemu królikowi, który przez większość swojego życia był sam i niczym nigdy nie musiał się dzielić, nagle oswoić się z obecnością innego królika. Bałam się że jeśli przyprowadzę do domu kogoś drugiego, Trusia będzie agresywna albo ten drugi królik będzie agresywny.. No ale postanowiliśmy spróbować. Umówiliśmy się że początkowo weźmiemy łobuziaka na kilka dni, żeby sprawdzić reakcję Trusi i tego drugiego. Pojechaliśmy po niego (tzn po NIĄ bo to też ONA jest) no i co... co mogę więcej napisać - zakochaliśmy się! :D

Tzn zakochaliśmy się ja i Luby bo Trusia zgodnie z naszymi przewidywaniami nie była zachwycona że nagle interesujemy się kimś poza nią. Króliczki zamieszkały w osobnych klatkach ale obok siebie.. były wypuszczane tylko pod naszym nadzorem i uwierzcie mi, to co na początku się działo to masakra jakaś była! Rany, strupy, fruwające sierści.. tak się kłóciły, tak walczyły że to coś strasznego! Ich pierwsze wspólne spacery po pokoju nigdy nie trwały dłużej niż 5 minut bo jak tylko wyszły z klatek zaraz rozpoczynała się bitwa! Kilkakrotnie rozmawialiśmy z Lubym że w tej sytuacji Pepę (bo tak nazwaliśmy nowego domownika) chyba trzeba jednak oddać właścicielce.. Bo i różnica wieku może zbyt duża (Pepa ma niewiele ponad rok a Trusia już 6 lat) i może też dlatego że płeć ta sama i że żadna z nich nie była sterylizowana.. Codziennie dawaliśmy im ostatnią szansę i codziennie było to samo - bitwa niemal na śmierć i życie. Codziennie biegałam z odkurzaczem, odkłaczaczem i codziennie oglądałam królicze futerka czy aby nie zrobiły sobie większej krzywdy..  Aż któregoś razu nastąpił przełom. Przeszły obok siebie nie zaczepiając się :) Najpierw raz, potem drugi.. i znowu pojawiła się nadzieja! Uznaliśmy że się nie poddamy bo nie chcieliśmy Pepy oddawać :) No i mamy sukces! Bo dziś dziewczyny dogadują się świetnie! Od czasu do czasu tylko przypomina im się że coś tam kiedyś było nie tak między nimi ale to już naprawdę rzadko. Zostały przyjaciółkami i aż miło popatrzeć!

A kiedy Trusia i Pepa już się tak ładnie zaprzyjaźniły pojawił się Kostek :P Chociaż nie.. bo Kostek pojawił się już zimą, przychodził zmarznięty do naszego ogrodu i chował się przed mrozem gdzieś w kąciku. Dokarmialiśmy go więc.. najpierw raz na jakiś czas, potem pojawiał się coraz częściej więc coraz częściej też dostawał jedzenie.. Aż w końcu Luby znalazł mu kawałek skrzyneczki, włożył do niej gąbeczkę i Kostek (wtedy jeszcze bezimienny) tak już w tej skrzyneczce został aż do dzisiaj.. Kiedyś nie dawał się pogłaskać, uciekał kiedy tylko otwieraliśmy drzwi do ogrodu, był bardzo nieufny.. A teraz? Kochani! Teraz to on jest członkiem rodziny hehe :P

A co jest najlepsze? Że Trusia, Pepa i Kostek uwielbiają swoje towarzystwo! I wspólne zabawy :D

Dlaczego napisałam że co do kota nie jestem pewna? Ano dlatego, że kot bywa u nas w domu tylko za dnia, a nocuje wciąż w ogrodzie. Nie wiem jak to będzie gdy przyjdzie zima, czy serce mi nie zadrży i nie przygarnę go w końcu na stałe.. Ale co ja wtedy pocznę gdy przyjdzie mi wyjechać do Polski na przykład? .. Króliki mogę zabrać z sobą a kota nie bardzo, nikt mnie z kotem nie przygarnie.. Poza tym kuuurcze, ja nigdy nie chciałam mieć kota! Serio, ja zawsze mówiłam że wolałabym psa! Nie jestem kociarą.. Tylko co zrobić w sytuacji kiedy ja nie chcę kota ale kot chce mnie? :P :)

22:48, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 września 2013
Trusia :)

Pamiętacie Trusię? :) Całe wieki jej tutaj nie pokazywałam! Wiele się u niej zmieniło.. Kiedyś mieszkała z nami w bloku na 6 piętrze i jedyne wyjścia na powietrze jakich mogła doświadczyć to były wyjścia na balkon (co zresztą bardzo lubiła) ;P Teraz kochani, to zupełnie co innego! :) Teraz Trusia ma swój ogródek, kawałek trawki, żywopłot, który uwielbia ogryzać żeby tworzyć sobie coraz to nowe dziury do przechodzenia.. no istny raj króliczy! :) Bardzo dobrze, że mimo wielu głosów przeciw uparliśmy się aby ją zabrać ze sobą do Danii! Zdjęcia które dzisiaj Wam pokazuję to taka zbieranina z kilku ostatnich miesięcy.. Tak się Trusi żyje od czerwca, proszę! :D

15:42, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (7) »
środa, 16 listopada 2011
Jabłuszko..? Dla mnie..?

Tak zdaje się mówić mina mojego uszatego zwierza na zdjęciu pierwszym :)

Strasznie mi się to zdjęcie podoba :) Trusia nie jest przyzwyczajona do otrzymywania jedzenia a tym bardziej smakołyków (a jabłuszko to owszem, smakołyk) poza swoją klatką i pewnie dlatego zareagowała taką zdziwioną miną hehe ;)
Długo się jednak nie zastanawiała czy ma ochotę na to jabłko czy nie ma ;P

No i zjadła.. :)

Pozdrawiamy i machamy uszkiem ;)

00:28, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (6) »
piątek, 07 października 2011
Złote drzewo..

Pokażę Wam drzewo. Uwielbiam je. Zwłaszcza o tej porze roku :)

Piękne jest, złociste.. że aż miło na nie patrzeć. Lubimy z Trusią wyjść na balkon i rozkoszować się jego widokiem.. :) Niestety taki widok mamy tylko przez dwa lub trzy dni.. bo te śliczne złote listki migiem opadają każdego roku!! Zdarza się nawet, jeśli wiatr mocniej zawieje - że również na nasz balkon :) Musimy mieć zatem dużo szczęścia ażeby ten widok zdążyć uwiecznić :) W tym roku się udało.. ale w poprzednim już niestety nie ;P Szkoda że drzewo to tak szybko się zmienia.. bo chciałoby się patrzeć na nie znacznie dłużej.. zwłaszcza jeśli jest skąpane w takim ciepłym słońcu jak kilka dni temu.. :)

Dziś już niestety słonka nie było.. liści też ostała się garstka.. i znów trzeba czekać cały rok.. chyba idzie zima, niestety..

 

A Trusia dziś większość dnia leniuchowała. I to jak! Na płasko! :)

 

Ja robótkowo poczyniłam dwa mikołaje na plastikowej kanwie. Mam co do nich konkretne plany.. o ile znajdę moje zaginione w tajemniczych okolicznościach patyczki do lodów!! Przekopałam wczoraj całe mieszkanie w ich poszukiwaniu i jak kamień w wodę.. przepadły! Ech, a cały woreczek miałam.. zalegał mi w kuchennej szufladzie długo bo nie miałam pomysłu na ich wykorzystanie.. A teraz jak pomysł się znalazł to patyczki wyparowały.. oczywiście! Ech, albo się znajdą albo znów pójdę na "polowanie" do Lidla ;) Wszak do świąt jeszcze wiadro czasu!

EDIT 09.10.
- wrzuciłam jeszcze jedno zdjęcie zwierza.. bo to co ona wyprawia w tym tunelu to masakra jest czasami ;)
- po zastanowieniu i kilku konsultacjach postanowiłam patyczki do lodów zastąpić patyczkami do szaszłyków :P Wkrótce pokażę Wam o co mi chodzi ;)

20:50, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (5) »
czwartek, 29 września 2011
Trzy oblicza Truśki.. :)

Nadrabiam robótkowe zaległości. Oczywiście w miarę możliwości, wszystko powoli i nie tak od razu.. Dlatego z pokazywaniem jeszcze się wstrzymam jeśli pozwolicie. Zdradzę tylko, że pracuję nad bałwankami (na błękitnej kanwie 20ct - wygranej u Edytki w candy). Mam już 2,5 z 3 bałwanków zatem niedługo koniec.. na szczęście :) Planowo powstaną z nich zawieszki choinkowe - coś co kocham absolutnie! :) Czy będą warte pokazania..? Zobaczymy ;)

Tymczasem jest Trusia - w ogryzionym tunelu.. :)

Totalnie odprężona.. :)

I mająca wszystko w nosie, hihi ;P

15:04, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (6) »
wtorek, 29 marca 2011
Zabawa z ręcznikiem! ;P

A Truśka dzisiaj z ręcznikiem szalała :D

21:30, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (4) »
niedziela, 27 marca 2011
Trusia wiosennie..

Wiosennie bo wreszcie na balkonie! W swoim ulubionym koszyku na swoim ulubionym kocyku.. ;P Czekała na to chyba od października! :)

I potem, kiedy już troszkę zmarzła i wróciła do siebie.. :)

Jutro jak będzie słonko to może znów na chwilę wyjdziemy na balkon.. :)

03:45, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 stycznia 2011
Trusia dziś :)

Kilka świeżych, dzisiejszych zdjęć :)

20:30, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 grudnia 2010
Trusia na śniegu..

Robótkowo chwilowo stoję w miejscu. Ale tylko chwilowo, naprawdę.. Zbieram siły, chęci i materialy na produkcję świątecznych kartek.. bo zawieszek to w tym roku chyba już nie zrobię :/ Znowu zabieram się za to zbyt późno.. Pewnie gdybym mogła poświęcić temu więcej czasu niż mogę to zdążyłabym ze wszystkim, ale jeśli mam do dyspozycji jedynie weekendowe popołudnia to już trochę gorzej.. Bo święta idą wielkimi krokami, ech i nie wiem czy to stety czy niestety..

Dziś Trusia hasała po śniegu.. :D

21:25, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (1) »
środa, 16 czerwca 2010
Ślubne przydasie i koszyk dla Trusi..

Krzyżyki w obrazku ślubnym stawiam powoli ale regularnie.. staram się codziennie po pracy przynajmniej kilka zrobić. Na ten moment widać już bukiet a więc została sama suknia.. uch, a haftowanie białą muliną na białej kanwe to dla mnie wątpliwa przyjemność jednak :)

Dziś byłam w empiku, tak zupełnie przypadkowo i niespodziewanie. Okazało się, że z Lubym wybraliśmy się do Ikei po koszyk dla naszej Trusi (no i po papilotki na muffinki bo poprzednie właśnie się skończyły) więc i po drodze "zahaczyliśmy" o empik. I naciągnęłam Lubego na mini zestaw ślubnych dekoracji :)

Muszę takowe powoli gromadzić bo przecież hafcik dobiega końca, a jeszcze trzeba z niego jakąś kartkę zrobić.. na razie mam trochę kłopotu ze znalezieniem odpowiedniego papieru na tę kartkę (tak żeby był ładny, duży i najlepiej taki ze 280g) ale mam nadzieję, że jakoś się z tym problemem uporam..

A tutaj wspomniany nowy koszyk dla naszej pupilki :) Koszyk przeznaczony jest na balkon, gdzie Trusia ostatnio uwielbia przebywać :)

Jak widać koszyk od razu się spodobał :)

... i jeszcze jedno zdjęcie Uszatej, takie trochę pozowane nawet ;)

A to kwiatuszek, którego po prostu nie mogłam nie sfotografować w ostatnią niedzielę :D

 

22:23, miekkie.kapcie , Trusia moja
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Anna Nowak | Utwórz swoją wizytówkę