poniedziałek, 09 listopada 2015
Julemarked..

.. to jarmark świąteczny. W Danii stanowi on integralną część świątecznych przygotowań. Jarmarki organizowane są od początku listopada do 23 grudnia a na stoiskach znaleźć można między innymi wyroby rzemieślnicze, wełniane, filcowe.. świąteczne ozdoby  wykonane ze szkła czy z drewna a także na przykład ręcznie wykonane mydełka. Słowem - czego dusza zapragnie :) Kupić i posmakować można również tradycyjne świąteczne przysmaki oraz trunki :) Na odwiedzających czeka też wiele atrakcji takich jak kącik kreatywny dla najmłodszych, przejażdżka dorożką, przedstawienia, warsztaty rzemieślnicze albo, tu znów dla dzieci - świąteczne bajkowe przedstawienia :) Jarmark warto odwiedzić chociażby dla samego obejrzenia straganów i poznania części duńskiej kultury. Zresztą nie tylko duńskiej bo takie imprezy cieszą się popularnością w całej Skandynawii :)
Ja taki jarmark odwiedziłam wczoraj, nacieszyłam oczy i przywiozłam dużo zdjęć aby się nimi z Wami podzielić :)

niedziela, 08 listopada 2015
Egeskov jesienią..

Zamek Egeskov znajduje się na południowo-zachodnim wybrzeżu Fionii w Danii i jest oddalony około 40km od miejsca w którym mieszkam :) Wikipedia mówi że jest on najlepiej zachowanym zamkiem na wodzie europejskiego renesansu i że wzniesiono go w 1554 roku na fundamencie z dębowych pali. Wiem jak pięknie jest tam latem a dziś przekonałam się również jak pięknie jest jesienią :) Gdy tylko dowiedziałam się że w ten weekend na terenie zamku organizowany jest Julemarked (czyli jarmark świąteczny) wiedziałam że pojadę!
Najpierw był dłuugi spacer, grzechem byłoby odmówić sobie tej przyjemności bo sami powiedzcie, czyż nie jest tam jak w bajce? :)

Na dziś tyle! Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia z jarmarku - zapraszam jutro! :)

poniedziałek, 07 października 2013
Dzisiejszy spacer po plaży..

Dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod ostatnim postem! Jest mi bardzo miło czytać że mój pomysł na wykończenie ostatnich zawieszek się Wam podoba! Takie słowa zawsze dodają skrzydeł... :) Oczywiście, że nie mam nic przeciwko temu abyście wykorzystały mój pomysł w swoich pracach! To przecież zaszczyt dla mnie! ;)
Teraz też dłubię maleństwo.. ale nie ma jeszcze co pokazywać.. Zaczęłam dopiero wczoraj. A dłubać będę pewnie kilka tygodni :P Bo znów czasu na to u mnie jak na lekarstwo.. Pracuję po 6 dni w tygodniu, codziennie wstaję o 3 nad ranem.. popołudniami kiedy wracam do domu jestem tak wykończona że nie mam sił nawet spojrzeć na robótkę. Chociaż zawsze leży ona blisko - przy łóżku :) Kiedy odpoczywam lubię mieć ją pod ręką bo właściwie nigdy nie wiadomo kiedy najdzie mnie ochota czy niespodziewany przypływ sił na machanie igłą ;)
Dziś miałam dzień wolny.. spałam całe przedpołudnie a potem korzystając z ładnej pogody wybraliśmy się z Lubym na spacer po plaży.. mam dla Was kilka zdjęć! :)

A wiecie.. zawsze kiedy wstawiam tu jakieś zdjęcia ze spacerów zastanawiam się czy to nie dobry moment aby zacząć pokazywać też te, na których jestem ja :P Wiele z Was tak robi.. ja wciąż nie mam przekonania.. nie wiem, może kiedyś.. a może nigdy ;P ;) Oj okropna jestem hehe :)
I chyba nie pokazywałam Wam jeszcze moich nowych zdobycznych tkaninek, prawda? Otóż byłam niedawno w Ikei i udało mi się tam zapolować na wielki wór ze szmatkami.. malutkie kawałki, skrawki czasem wręcz.. ale zachwyciłam się bardzo kiedy się okazało że za wszystko zapłacić miałam dosłownie grosze!! Wzięłam natychmiast! W domu woreczek rozdarłam, doszarpałam się do zawartości i .. zachwyciłam się jeszcze bardziej! Mam idealne tyłeczki do zakładek do książek albo pinkeepów, które od dwóch lat chyba mam tylko w planach :P Zobaczcie!

Jest nawet len! I to w sporych kawałkach! :) Co prawda nie żaden obrazkowy czy firmowy ale właściwie jakie to ma znaczenie skoro splot jego jest nienaganny i spokojnie haftować można? :P Na tym niebieściutkim na przykład. Wiem bo sprawdzałam :D Właśnie na nim wczoraj nowy hafcik zaczęłam.. :) Ale o tym to już następnym razem.. ;)

niedziela, 07 lipca 2013
.....

Co powinno się napisać po 4 miesiącach nieobecności? Ech.. przede wszystkim chyba to, że żyję, że jestem zdrowa i że bardzo bardzo chciałabym znów bywać tu częściej. Dlaczego nie bywałam..? To naprawdę długo by opowiadać. Krótko po tym jak zrobiłam prawo jazdy spakowaliśmy z Lubym manatki i wyjechaliśmy do Danii. Niby tak samo jak rok czy dwa lata temu z tą różnicą że tym razem wyruszyliśmy na dłużej. Załadowni prawie pod sam dach - wyglądaliśmy tak ;)

Oczywiście Trusia z nami. Mimo wielu głosów sprzeciwu uparliśmy się aby ją zabrać. I dobrze zrobiliśmy bo wreszcie (przecież po roku ponad!!) mamy swojego pupila przy sobie! :) Klara i Malwinka naturalnie również jechały.. z miejscówką przy oknie ;P

Podróż trwała blisko 13 godzin więc pogodę mieliśmy na przemian, raz lepszą raz gorszą..

Na miejscu oczywiście najpierw trzeba było się ogarnąć, oporządzić, zorganizować... nie było czasu na hafciki czy inne przyjemności. Od razu też zaczęłam pracę w szklarni, tak jak w zeszłym roku. Mam dla Was nawet kilka zdjęć ;)

A to Sally - moja szklarniowa koleżanka hihi ;)

Tak więc sami widzicie że czas od kwietnia do lipca minął nie wiadomo kiedy.. Dodatkowo szybko udało nam się wynająć własne mieszkanie (bo dotychczas mieszkaliśmy kątem u rodziny) więc tym bardziej było co robić! A mieszkanko mamy pięęękne, z ogródkiem, ładnie położone.. no marzenie po prostu!! :D W pierwszych dniach (ba, tygodniach nawet!) spaliśmy na materacu w pustych ścianach.. ale już powoli powoli się meblujemy i zaczyna tu wyglądać jak u ludzi ;) Długi czas też nie mieliśmy dostępu do internetu.. trzeba było dopiero załatwiać, jeździć, dogadywać się.. gdzie w tym wszystkim czas na robótki!! No a teraz, kiedy po 9 tygodniach pracy w jednej szklarni i chwilowym braku ofert w innych mamy trochę czasu wolnego, możemy poświęcić go na rzeczy miłe i przyjemne :) No i oczywiście, skoro mam już stały dostęp do sieci - będę się tu znów pojawiała w miarę regularnie! Bo zaległości mamy ogrom!! Nie robótkowych, nie nie.. ale takich - ogólnych. Chociaż powiedzieć też muszę że stęskniłam się za wieczorami z igłą w ręku.. Stęskniłam się za Waszymi blogami, za grupą krzyżykową na facebooku, za wieczorami spędzonymi na wyszukiwaniu nowych wzórow, na podziwianiu Waszych prac.. Krótko mówiąc - cieszę się że jestem znów z Wami!!! :D

sobota, 16 lutego 2013
Kilka migawek..

... z dzisiejszego spaceru po lesie.. ;)

piątek, 12 października 2012
Dzień spędzony w lesie..

Macham igłą prawie codziennie, żebyście sobie nie pomyśleli że nie! :) Ale pokazać nie mogę bo to głównie wymiankowe projekty są.. przyjdzie czas to pokażę! :)
Póki co.. jako że nie samym dziubaniem człowiek żyje.. wyściubiłam dziś nosa z domu i .. oto jak spędziłam dzień! :D

Polska jesień to jednak magia w czystej postaci! :)

A po powrocie do domu herbatka, dresy i wracam do igły ;)
Buziak dla wszystkich!

wtorek, 17 lipca 2012
Nadmorski łakomczuch.. ;)

Nad morzem mieszkają mewy - to wiedzą wszyscy. Mewy bywają hałaśliwe i to też raczej wszyscy wiedzą ;) Ale czy wszyscy wiedzą o tym, że mewy to prawdziwe łakomczuchy? ;) Naprawdę!! Mam na to dowód, patrzcie! ;)

Środek skrzyżowania a mewa co..? Mewa dorwała się do plastikowego kubka z jakąś niewątpliwie smakowitą zawartością i ani myśli odfrunąć!

Mimo całkiem realnego zagrożenia..

Mało tego! Po chwili dołącza do niej druga, równie zainteresowana jedzonkiem mewa..

Tylko ta pierwsza ani myśli się dzielić.. ;P

Więc ta druga w końcu rezygnuje i powoli się oddala..

Dzięki czemu pierwszy łakomczuch ma wszystko tylko dla siebie! ;)

Niestety jednak wyżerka ta nie trwała zbyt długo.. Bo w końcu staje się to co było raczej oczywiste - nadjeżdża samochód i brutalnie zgniata kubeczek ;) Mewa oczywiście zdążyła uciec! :)

A ja się tak zastanawiam.. ciekawe co w tym kubeczku było takiego pysznego, że ten ptaszor gotów był życie ryzykować..? :) I jedyne co mi do głowy przychodzi to looody :D

A tu już inne zdjęcia mew (tak przy okazji też wrzucam):

 

I maleństwo.. :)

sobota, 14 lipca 2012
Narzeczony dla Trusi

U mnie znowu same zmiany. Praca przy storczykach się skończyła toteż postanowiłam na jakiś czas wrócić do Polski, do Łodzi. Hurra!! :) Mówiąc jakiś czas mam na myśli czas bliżej nieokreślony aczkolwiek mam nadzieję, że nie dłuższy niż 2-3 miesiące.. Zobaczymy. Wróciłam z kilku konkretnych powodów i w kilku konkretnych celach (o których cichosza!) i jeśli uda mi się je zrealizować tak szybko jak zakładam to najpóźniej z końcem września, początkiem października wracam do Danii! A jak nie to może trochę później.. czas pokaże!
A tymczasem mam wakacje - w pewnym sensie! :D I co za tym idzie więcej czasu dla siebie i swoich ukochanych zajęć!! Tyle mam planów.. wrócę do SALowego lasu - to przede wszystkim. Bo skończyć go miałam do końca lipca a coś się nie zapowiada.. :( Może więc chociaż nadgonię! Mam zamiar nadrobić zaległości blogowe, zaległości towarzyskie i w ogóle każde inne zaległości jakie mi się nagromadziły!! Chcę wykorzystać ten czas na maksa!!

A pierwsze co to przedstawiam Wam Zenka - narzeczonego Trusi :P Zenek to duński królik poznany na którymś z wielu spacerów po okolicy miasteczka.. Od razu mi się spodobał! Przystojny, towarzyski (nie uciekał a nawet do zdjęć pozował!) ... facet z klasą jednym słowem! Sami powiedzcie czyż nie piękna byłaby z nich para? ;)

poniedziałek, 04 czerwca 2012
Ach ten rzepak.. :)

Kocham zachody słońca..

... kocham też kwitnący rzepak.. to dla mnie jeden z niepodważalnych symboli wiosny..

.. i kiedy tak patrzę na jedno i drugie, nie potrafię zdecydować które kocham bardziej!! :)

Szkoda, że jak dotąd nie udało mi się jeszcze uchwycić zachodu słońca nad morzem kwitnącego rzepaku.. to dopiero musi być piękne!! ;)

środa, 30 maja 2012
Pan Dziobak.. i ogród botaniczny

Ponad 10 godzin jazdy samochodem to długo. Nawet jeśli jedzie się jako pasażer. Tyle właśnie mniej więcej trwała nasza podróż z Kerteminde w Danii do Kędzierzyna-Koźla w Polsce.. a potem bardzo podobnie podróż powrotna z Łodzi do Kerteminde. Kilkukrotnie próbowałam w drodze zająć się haftowaniem lasu, ale za każdym razem stawiałam jedynie kilka, kilkanaście krzyżyków i odpuszczałam.. A bo za bardzo trzęsło, a bo widoki takie fajne że nic tylko zdjęcia cykać.. każda wymówka była dobra. A zdjęć to ja robię na potęgę! Setki, tysiące.. do tego stopnia, że najbliżsi nazywają mnie "japońskim turystą" :P Nie ma dnia żebym z aparatem nie biegała :P Swojej osobistej sesji zdjęciowej doczekał się nawet nasz towarzysz podróży - Pan Dziobak :) Dziobak Obieżyświat :)

 

 

  

 

 

Urlop był wspaniały i jak zawsze minął zbyt szybko. Udało nam się jednak w ciągu tygodnia zrobić to wszystko co sobie zaplanowaliśmy :) Ba, udało nam się nawet więcej! Był grill na działce, był krótki wypad do lunaparku w Łodzi, do ogrodu botanicznego, były spotkania z przyjaciółmi, z rodziną.. znalazł się też czas na zakupy, kino i na relaks przy stole bilardowym.. no wszystko! :) Pogoda była wymarzona, idealna na spacery z aparatem w ręku :P Byłam w swoim żywiole :) Dziś pokażę Wam to co uwieczniłam w ogrodzie botanicznym.. piękności!

 

 
1 , 2
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Anna Nowak | Utwórz swoją wizytówkę